Na całym świecie następuje dzisiaj zrównanie dnia z nocą. Według
niektórych kultur i dawnych wierzeń to właśnie dzisiaj, w równonoc
wiosenną, zaczyna się nowy rok. Przychodzi wiosna. Natura odradza się po
zimowym śnie, ożywa i wybucha niezliczoną ilością kolorów traw, liści i
kwiatów. Budzi się również ludzka dusza. Wydaje się, że niebo wisi
równo nad ziemią przez ten czas, gdy noc ustępuje dłuższym dniom. Wiatry
wymiatają stare marzenia, aby oczyścić drogę do nowego wschodzącego
światła energii. Ziemia oddycha szybciej, słońce ogrzewa swoim ciepłem i
podnosi nas na duchu.
Wiosna to też czas wysiewu ziaren. Gdy trzymamy ziarno
w dłoni, wyobraźmy sobie świat, w którym żyjemy w równowadze z naturą, w
zgodzie ze sobą, świat, w którym kreatywność i miłość mogą się
rozwijać. Umieśćmy to ziarno w ziemi, podlewajmy i dbajmy o nie poprzez pielęgnowanie w życiu tych wartości i działań, aby taki świat się mógł
się narodzić. Nadchodzący czas warto wykorzystać na ożywienie,
skupienie, identyfikację intencji, które chcemy spełnić w tym roku.
Dlatego kreujmy rytuały równoważenia jednych potrzeb drugimi, tego, co bierzemy, tym, co dajemy, i pozwalajmy umysłowi, ciału i
duszy na oczyszczenie, odzyskanie energii i wskrzeszenie z zimowego snu.
Celebrujmy urodzajność wiosny kwiatami, wodą, miłością i światłem!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miłość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miłość. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 20 marca 2014
czwartek, 13 marca 2014
ALOHA KE AKUA
W prostym tłumaczeniu ALOHA KE AKUA znaczy tchnienie życia, miłość Boga. Hawajczycy uważają, że wymawianie tych słów z intencją posiada ogromną moc, czyli manę. Mana w religii polinezyjskiej oznacza energię przemieszczającą się z przedmiotu na przedmiot, z jednego istnienia w inne, jest także rozumiana jako jeden z rodzajów duszy człowieka, niezwiązanej bezpośrednio i na stałe z ciałem, ma zdolność przenikania całej rzeczywistości.
Utwór Nahko Bear (The Medicine For the People), który poniżej zamieszczam, to jeden z piękniejszych filmów, jakie widziałam, efekty wizualne absolutnie zapierają dech w piersiach, a słowa piosenki mocno poruszają.
Ps. Dziękuję Gosiu :)
Utwór Nahko Bear (The Medicine For the People), który poniżej zamieszczam, to jeden z piękniejszych filmów, jakie widziałam, efekty wizualne absolutnie zapierają dech w piersiach, a słowa piosenki mocno poruszają.
Jaki jest cel i czy w niego wierzysz?
Czy wierzysz w to co dało ci cel i formę?
To pola informacji czynią takie cuda.
Czy wierzysz w to co dało ci cel i formę?
To pola informacji czynią takie cuda.
Jestem cudem zbudowanym z cząsteczek.
I w tym istnieniu
Nie ustaję w przekonaniu
Że uczynię zmianę,
że będę jej częścią.
Aloha, Aloha Ke Akua, Ke Akua,
Aloha, Aloha, Kuleana, Kuleana.
Aloha, Aloha Ke Akua, Ke Akua,
Aloha, Aloha, Kuleana, Kuleana.
I w tym istnieniu
Nie ustaję w przekonaniu
Że uczynię zmianę,
że będę jej częścią.
Aloha, Aloha Ke Akua, Ke Akua,
Aloha, Aloha, Kuleana, Kuleana.
Aloha, Aloha Ke Akua, Ke Akua,
Aloha, Aloha, Kuleana, Kuleana.
Ps. Dziękuję Gosiu :)
niedziela, 16 lutego 2014
NIE TYLKO O TYM, CZEGO PRAGNĄ KOBIETY
Mężczyźni ponoć od początku świata nie mają pewności, czy dobrze rozumieją prawdziwą naturę kobiety i jej pragnienia. Czyż nie mamy czasem wrażenia, że mówimy odmiennymi językami, że nie umiemy się porozumieć, że nadajemy na różnych falach? Clarissa Pinkola Estes w "Biegnącej z wilkami" przedstawia wskazówki, które mają ułatwić mężczyznom zrozumienie kobiety i wyjście jej naprzeciw. Oto kilka fragmentów z opowieści "Towarzysz życia: jedność z drugim człowiekiem". Czy pomogą one mężczyznom? Czy może raczej nam, kobietom?
"Jeśli kobiety pragną, by mężczyźni naprawdę je poznali, to muszą użyczyć im nieco swej głębokiej mądrości. Niektóre kobiety twierdzą, że już opadły z sił, stając na głowie, żeby swych mężczyzn czegoś nauczyć. Z całym szacunkiem muszę tu zasugerować, że widocznie wybrały mężczyznę, który nie dba o tę naukę. Większość mężczyzn chce wiedzieć i chce się uczyć. Właściwy czas na odsłonięcie prawdy przychodzi, kiedy mężczyźni przejawiają to pragnienie, a my nie robimy tego dla zasady, lecz dlatego, że drugi człowiek o to poprosił."
"...by zdobyć serce Dzikiej Kobiety, mężczyzna musi na wskroś zrozumieć jej naturalny dualizm. (...) Każdy bliski kobiecie człowiek w gruncie rzeczy przebywa z dwiema kobietami; zewnętrzną osobą i wewnętrzną criaturą; jedna żyje w świecie widzialnym, druga w świecie niedostępnym zmysłom. Ta pierwsza żyje w świetle dnia i łatwo ją zobaczyć. Jest praktyczna, cywilizowana, bardzo ludzka. Ukryta criatura natomiast często dociera na powierzchnię z bardzo daleka, pojawia się nagle i równie szybko znika, ale zawsze zostawia za sobą ślad w postaci uczucia: czegoś zaskakującego, oryginalnego, mądrego. (...) Próby pojęcia podwójnej natury kobiety często sprawiają, że mężczyźni, a nawet same kobiety, przymykają oczy i błagalnie zawodzą, prosząc niebo o pomoc. Paradoks bliźniaczej natury kobiety polega na tym, że jedna strona jest chłodna, druga - gorąca. Jedna jest zdolna do trwałych i bogatych związków, druga może być wręcz lodowata. Często jedna jest radosna i elastyczna, druga - "sama nie wie, czego chce". Jedna - słoneczna, uśmiechnięta, druga - smutna i zadumana. Te dwie kobiety w jednej to oddzielne, ale zjednoczone elementy, które w psychice mogą tworzyć tysiące kombinacji".
"Podczas gdy każda strona natury kobiecej reprezentuje osobną całość o różnych funkcjach i odrębnej wiedzy, muszą one, jak mózg ze swym corpus callosum, znać się nawzajem, porozumiewać jakimś językiem i istnieć jako całość. Jeśli kobieta ukrywa jedno oblicze lub któreś z nich faworyzuje, to narusza równowagę swego życia i nie może wykorzystać całej swojej siły. To niedobrze. Obie strony muszą się rozwijać. (...) Kobieta może posiąść nadzwyczajną moc, kiedy dwojaki aspekt jej psychiki jest świadomie rozpoznawany i postrzegany jako jedność; obie dwie natury splatają się raczej, niż egzystują obok siebie. Potęga Dwu jest wielka pod warunkiem, że żadna strona dwojakiej natury nie jest zaniedbywana. Muszą być na równi pielęgnowane i podtrzymywane, ponieważ razem dają jednostce nadzwyczajną siłę."
"Kiedy oba jej aspekty (naszej kobiecej podwójnej natury - przyp.) są zespolone w świadomości, zyskują ogromną siłę i nie mogą zostać złamane. Na tym polega psychiczny dualizm, bliźniaczość, dwojaki aspekt kobiecej osobowości. Zostawiona sama sobie jej bardziej cywilizowana twarz jest piękna - ale i samotna. Zostawione samo sobie jej dzikie oblicze jest równie piękne, ale tęskni za połączeniem z tym drugim. Utrata sił psychicznych, emocjonalnych i duchowych kobiety jest skutkiem rozdzielenia tych dwóch aspektów i udawania, że jeden lub drugi nie istnieje."
"Poznać imiona oznacza zyskać i zachować świadomość podwójnej natury. (...) Jak brzmią imiona dwóch symbolicznych sióstr w kobiecej psychice? Oczywiście są różne u poszczególnych osób, ale przeważnie stanowią swoje przeciwieństwa. Jak cały świat natury, początkowo mogą się wydawać takie wielkie i nieogarnione, że nie można się w nich doszukać powtarzających się wzorów i schematów. Ale bliższa obserwacja podwójnej natury, dociekliwość pytań i wsłuchiwanie się w odpowiedzi wkrótce pozwolą dostrzec regularne wzory, co prawda trudne do ogarnięcia, ale stale powracające, jak przypływy i odpływy morza; są przewidywalne, a nawet najgłębsze ich prądy można wyrysować na mapie. Za każdym razem, kiedy głośno mówimy imię osoby, wypowiadamy dla niej życzenie lub błogosławieństwo - i na tym polega głęboki sens odgadywania imienia. Nazywamy podwójny charakter nas samych w celu dokonania zaślubin ego i ducha. Mówiąc zwykłym językiem, nadanie imienia i zaślubiny to miłość do siebie samego. Jeśli dotyczy dwojga osób, to jest to miłość drugiego człowieka."
"Kobiety często męczą się i niecierpliwią, nie mogąc się doczekać rozumienia u towarzyszy życia. Nieustannie się dopytują: "Dlaczego on nie może pojąć, co myślę, czego chcę?". To dręczące pytanie staje się dla nich źródłem męczarni. Rozwiązanie tego dylematu jest pomyślne i skuteczne. Jeśli kobieta pragnie mieć partnera o takiej wrażliwości, to powinna odkryć przed nim sekret swej dwoistości. Niech mu opowie o wewnętrznej kobiecie, tej, z którą stanowią dwa w jednym. W tym celu musi nauczyć swego mężczyznę zadawania dwóch pozornie prostych pytań, które spowodują, że poczuje się widziana, słyszana i dobrze mu znana. Pierwsze z tych pytań brzmi: "Czego chcesz?". Prawie każdy zadaje je w takiej czy innej formie w codziennych rozmowach. Ale jest i inne, ważniejsze, które brzmi: "Czego pragnie twoje najgłębsze ja?".
Jeśli ktoś nie dostrzega podwójnej natury kobiety i traktuje ją powierzchownie, to czeka go wielkie zaskoczenie, bo kiedy Dzika Kobieta wychyla się z głębi i zaczyna domagać się swoich praw, często okazuje się, że jej zainteresowania, uczucia i idee bardzo odbiegają od tych, które wyrażała wcześniej.
W celu zacieśnienia wzajemnych więzi kobieta powinna zadawać te same pytania partnerowi. Jako kobiety uczymy się oddawać głos obu stronom natury zarówno własnej, jak i drugiego człowieka. Dopiero wysłuchawszy obu stron, możemy wyraźnie ustalić, co ma dla nas największą wartość i jak właściwie postąpić.
Kiedy kobieta zagląda w swą podwójną naturę, to tak jakby przyglądała się, badała, wsłuchiwała się w pozaświadome pokłady psychiki, zdumiewające ją swoją treścią i głęboką wartością.
By prawdziwie kochać kobietę partner musi pokochać także jej nieposkromioną naturę. Jednak jeśli kobieta wybierze sobie na partnera kogoś, kto nie może lub nie chce pokochać jej drugiego oblicza, to z pewnością w pewnym sensie "rozpadnie się na części", zostanie ułomna.
Tak więc mężczyźni na równi z kobietami powinni nazywać po imieniu swe podwójne natury. Najcenniejszy kochanek, rodzic, przyjaciel, najcenniejszy "dziki" to człowiek, który pragnie poszukiwać głębokiej wiedzy. Ci, których to nie zachwyca, ci, których nie pociągają nowe idee i doświadczenia, nie posuną się na swej drodze dalej niż słup, przy którym w tej chwili odpoczywają. Jeśli istnieje jakaś jedna moc, która zasila korzenie bólu, to jest odmowa przekroczenia tej granicy.
Wiemy, że Dziki Mężczyzna pragnie i szuka ziemskiej kobiety. Aktem najgłębszej miłości jest dać się poruszyć dzikiej duszy należącej do drugiego człowieka, czy się boi tego, czy nie. W naszym świecie, w którym istoty ludzkie tak boją się "tracić", wznosi się stanowczo zbyt wiele murów broniących dostępu do duchowego świata bliźnich.
Partnerem dla Dzikiej Kobiety jest człowiek o wielkiej wytrwałości i wytrzymałości; ten, kto wysyła swój instynkt, by wkopał się pod namiot wewnętrznego życia kobiety i zrozumiał to, co tam zobaczy i usłyszy. Dobry partner to człowiek, który stale powraca i stale próbuje zrozumieć, który nie pozwala, by zatrzymały go błyskotki na drodze.
Tak więc nakazanym przez naturę zadaniem mężczyzny jest odnaleźć Jej prawdziwe imiona i nie nadużywać tej wiedzy do zdobycia nad Nią władzy, ale raczej wykorzystać ją, by się zbliżyć i zrozumieć duchową substancję, z której jest zrobiona, pogrążyć się w Niej, otulić Nią, zadziwić, doznać wstrząsu, nawet przerazić. I zostać z tym. I wyśpiewać dla Niej Jej imiona. Od tego Jej oczy nabiorą blasku. I jego czy nabiorą blasku."
"Jeśli kobiety pragną, by mężczyźni naprawdę je poznali, to muszą użyczyć im nieco swej głębokiej mądrości. Niektóre kobiety twierdzą, że już opadły z sił, stając na głowie, żeby swych mężczyzn czegoś nauczyć. Z całym szacunkiem muszę tu zasugerować, że widocznie wybrały mężczyznę, który nie dba o tę naukę. Większość mężczyzn chce wiedzieć i chce się uczyć. Właściwy czas na odsłonięcie prawdy przychodzi, kiedy mężczyźni przejawiają to pragnienie, a my nie robimy tego dla zasady, lecz dlatego, że drugi człowiek o to poprosił."
"...by zdobyć serce Dzikiej Kobiety, mężczyzna musi na wskroś zrozumieć jej naturalny dualizm. (...) Każdy bliski kobiecie człowiek w gruncie rzeczy przebywa z dwiema kobietami; zewnętrzną osobą i wewnętrzną criaturą; jedna żyje w świecie widzialnym, druga w świecie niedostępnym zmysłom. Ta pierwsza żyje w świetle dnia i łatwo ją zobaczyć. Jest praktyczna, cywilizowana, bardzo ludzka. Ukryta criatura natomiast często dociera na powierzchnię z bardzo daleka, pojawia się nagle i równie szybko znika, ale zawsze zostawia za sobą ślad w postaci uczucia: czegoś zaskakującego, oryginalnego, mądrego. (...) Próby pojęcia podwójnej natury kobiety często sprawiają, że mężczyźni, a nawet same kobiety, przymykają oczy i błagalnie zawodzą, prosząc niebo o pomoc. Paradoks bliźniaczej natury kobiety polega na tym, że jedna strona jest chłodna, druga - gorąca. Jedna jest zdolna do trwałych i bogatych związków, druga może być wręcz lodowata. Często jedna jest radosna i elastyczna, druga - "sama nie wie, czego chce". Jedna - słoneczna, uśmiechnięta, druga - smutna i zadumana. Te dwie kobiety w jednej to oddzielne, ale zjednoczone elementy, które w psychice mogą tworzyć tysiące kombinacji".
"Podczas gdy każda strona natury kobiecej reprezentuje osobną całość o różnych funkcjach i odrębnej wiedzy, muszą one, jak mózg ze swym corpus callosum, znać się nawzajem, porozumiewać jakimś językiem i istnieć jako całość. Jeśli kobieta ukrywa jedno oblicze lub któreś z nich faworyzuje, to narusza równowagę swego życia i nie może wykorzystać całej swojej siły. To niedobrze. Obie strony muszą się rozwijać. (...) Kobieta może posiąść nadzwyczajną moc, kiedy dwojaki aspekt jej psychiki jest świadomie rozpoznawany i postrzegany jako jedność; obie dwie natury splatają się raczej, niż egzystują obok siebie. Potęga Dwu jest wielka pod warunkiem, że żadna strona dwojakiej natury nie jest zaniedbywana. Muszą być na równi pielęgnowane i podtrzymywane, ponieważ razem dają jednostce nadzwyczajną siłę."
"Kiedy oba jej aspekty (naszej kobiecej podwójnej natury - przyp.) są zespolone w świadomości, zyskują ogromną siłę i nie mogą zostać złamane. Na tym polega psychiczny dualizm, bliźniaczość, dwojaki aspekt kobiecej osobowości. Zostawiona sama sobie jej bardziej cywilizowana twarz jest piękna - ale i samotna. Zostawione samo sobie jej dzikie oblicze jest równie piękne, ale tęskni za połączeniem z tym drugim. Utrata sił psychicznych, emocjonalnych i duchowych kobiety jest skutkiem rozdzielenia tych dwóch aspektów i udawania, że jeden lub drugi nie istnieje."
"Poznać imiona oznacza zyskać i zachować świadomość podwójnej natury. (...) Jak brzmią imiona dwóch symbolicznych sióstr w kobiecej psychice? Oczywiście są różne u poszczególnych osób, ale przeważnie stanowią swoje przeciwieństwa. Jak cały świat natury, początkowo mogą się wydawać takie wielkie i nieogarnione, że nie można się w nich doszukać powtarzających się wzorów i schematów. Ale bliższa obserwacja podwójnej natury, dociekliwość pytań i wsłuchiwanie się w odpowiedzi wkrótce pozwolą dostrzec regularne wzory, co prawda trudne do ogarnięcia, ale stale powracające, jak przypływy i odpływy morza; są przewidywalne, a nawet najgłębsze ich prądy można wyrysować na mapie. Za każdym razem, kiedy głośno mówimy imię osoby, wypowiadamy dla niej życzenie lub błogosławieństwo - i na tym polega głęboki sens odgadywania imienia. Nazywamy podwójny charakter nas samych w celu dokonania zaślubin ego i ducha. Mówiąc zwykłym językiem, nadanie imienia i zaślubiny to miłość do siebie samego. Jeśli dotyczy dwojga osób, to jest to miłość drugiego człowieka."
"Kobiety często męczą się i niecierpliwią, nie mogąc się doczekać rozumienia u towarzyszy życia. Nieustannie się dopytują: "Dlaczego on nie może pojąć, co myślę, czego chcę?". To dręczące pytanie staje się dla nich źródłem męczarni. Rozwiązanie tego dylematu jest pomyślne i skuteczne. Jeśli kobieta pragnie mieć partnera o takiej wrażliwości, to powinna odkryć przed nim sekret swej dwoistości. Niech mu opowie o wewnętrznej kobiecie, tej, z którą stanowią dwa w jednym. W tym celu musi nauczyć swego mężczyznę zadawania dwóch pozornie prostych pytań, które spowodują, że poczuje się widziana, słyszana i dobrze mu znana. Pierwsze z tych pytań brzmi: "Czego chcesz?". Prawie każdy zadaje je w takiej czy innej formie w codziennych rozmowach. Ale jest i inne, ważniejsze, które brzmi: "Czego pragnie twoje najgłębsze ja?".
Jeśli ktoś nie dostrzega podwójnej natury kobiety i traktuje ją powierzchownie, to czeka go wielkie zaskoczenie, bo kiedy Dzika Kobieta wychyla się z głębi i zaczyna domagać się swoich praw, często okazuje się, że jej zainteresowania, uczucia i idee bardzo odbiegają od tych, które wyrażała wcześniej.
W celu zacieśnienia wzajemnych więzi kobieta powinna zadawać te same pytania partnerowi. Jako kobiety uczymy się oddawać głos obu stronom natury zarówno własnej, jak i drugiego człowieka. Dopiero wysłuchawszy obu stron, możemy wyraźnie ustalić, co ma dla nas największą wartość i jak właściwie postąpić.
Kiedy kobieta zagląda w swą podwójną naturę, to tak jakby przyglądała się, badała, wsłuchiwała się w pozaświadome pokłady psychiki, zdumiewające ją swoją treścią i głęboką wartością.
By prawdziwie kochać kobietę partner musi pokochać także jej nieposkromioną naturę. Jednak jeśli kobieta wybierze sobie na partnera kogoś, kto nie może lub nie chce pokochać jej drugiego oblicza, to z pewnością w pewnym sensie "rozpadnie się na części", zostanie ułomna.
Tak więc mężczyźni na równi z kobietami powinni nazywać po imieniu swe podwójne natury. Najcenniejszy kochanek, rodzic, przyjaciel, najcenniejszy "dziki" to człowiek, który pragnie poszukiwać głębokiej wiedzy. Ci, których to nie zachwyca, ci, których nie pociągają nowe idee i doświadczenia, nie posuną się na swej drodze dalej niż słup, przy którym w tej chwili odpoczywają. Jeśli istnieje jakaś jedna moc, która zasila korzenie bólu, to jest odmowa przekroczenia tej granicy.
Wiemy, że Dziki Mężczyzna pragnie i szuka ziemskiej kobiety. Aktem najgłębszej miłości jest dać się poruszyć dzikiej duszy należącej do drugiego człowieka, czy się boi tego, czy nie. W naszym świecie, w którym istoty ludzkie tak boją się "tracić", wznosi się stanowczo zbyt wiele murów broniących dostępu do duchowego świata bliźnich.
Partnerem dla Dzikiej Kobiety jest człowiek o wielkiej wytrwałości i wytrzymałości; ten, kto wysyła swój instynkt, by wkopał się pod namiot wewnętrznego życia kobiety i zrozumiał to, co tam zobaczy i usłyszy. Dobry partner to człowiek, który stale powraca i stale próbuje zrozumieć, który nie pozwala, by zatrzymały go błyskotki na drodze.
Tak więc nakazanym przez naturę zadaniem mężczyzny jest odnaleźć Jej prawdziwe imiona i nie nadużywać tej wiedzy do zdobycia nad Nią władzy, ale raczej wykorzystać ją, by się zbliżyć i zrozumieć duchową substancję, z której jest zrobiona, pogrążyć się w Niej, otulić Nią, zadziwić, doznać wstrząsu, nawet przerazić. I zostać z tym. I wyśpiewać dla Niej Jej imiona. Od tego Jej oczy nabiorą blasku. I jego czy nabiorą blasku."
piątek, 7 lutego 2014
HISTORIA STARA JAK LICZBA PI...
PI
Porządek jest oczywisty choć ukryty
i nikt za nim nie stoi
Od pierwszych kwantów było jasne,
że wszystko się zaciemni
i zacznie wyglądać jak chaos,
choć pójdzie jak z płatka
śniegu: finezyjnie, precyzyjnie
i w tryliony -
byle oko nie dojrzy już wzoru,
ucho nie dosłyszy tego, co nie musi
Tropy będą wiodły przez liczby
doskonałe, ludolfinę i ciąg Fibonacciego
w głąb kosmosu
Tylko pozornie ślepy traf czasem
zadziwi miłością od pierwszego
atomu do kogoś, kto urwał się
z tej samej gałęzi parę eonów wstecz
- historia stara jak liczba Pi,
co nie kończy się nigdy,
lecz trwa przez kolejne wcielenia,
w których i tak musimy się spotkać
Ewa Parma
Ps. Natrafiłam na ten piękny wiersz kilka miesięcy temu w pewnym kobiecym czasopiśmie. Samo sedno, samo życie... 3,14159 26535 89793 23846 26433 83279 50288 41971 69399 37510 58209
74944 59230 78164 06286 20899 86280 34825 34211 70679 82148 08651 32823
06647 09384 46095 50582 23172 53594 08128 48111 74502 84102 70193 85211
05559 64462 29489 54930 38196... Byliśmy, jesteśmy, będziemy...
sobota, 4 stycznia 2014
ODKRYWAJĄC W SOBIE BOGINIĘ
Bogini nie przychodzi do nas z zewnątrz; ona wyłania się z głębi. Nie jest powstrzymywana przez wydarzenia z przeszłości. Jest poczęta w świadomości, urodzona w miłości i pielęgnowana przez wyższe myślenie. Jest integralnością i wartością, stworzoną i podtrzymywaną przez ciężką pracę rozwoju osobistego i dyscypliny życia przeżywanego aktywnie w nadziei. Jest odważna. Wie, kim jest! Solana Green Torre
Uczestniczyłam wczoraj w niezwykłym, szamańskim Kręgu Kobiet. To niezwykłe spotkanie kobiet, połączenie kobiecej energii, różnorodnej i pięknej, jak każda z uczestniczek, ale zawsze siostrzanej. Każda z nas przyszła ze swoją intencją, nawet jeśli niektóre przywiodła na to spotkanie czysta ciekawość. W tańcu, śpiewie, oddechu, w czystym przybywaniu ze sobą odkrywałyśmy w sobie Boginię, dziękowałyśmy naszym ciałom, a w szczególności ziemi naszego ciała - łonu - za jego mądrość, jednocześnie celebrując naszą świętą przestrzeń. Niech zasiane podczas wczorajszego spotkania intencje zakwitną w życiu każdej z nas! Dziękuję!
Uczestniczyłam wczoraj w niezwykłym, szamańskim Kręgu Kobiet. To niezwykłe spotkanie kobiet, połączenie kobiecej energii, różnorodnej i pięknej, jak każda z uczestniczek, ale zawsze siostrzanej. Każda z nas przyszła ze swoją intencją, nawet jeśli niektóre przywiodła na to spotkanie czysta ciekawość. W tańcu, śpiewie, oddechu, w czystym przybywaniu ze sobą odkrywałyśmy w sobie Boginię, dziękowałyśmy naszym ciałom, a w szczególności ziemi naszego ciała - łonu - za jego mądrość, jednocześnie celebrując naszą świętą przestrzeń. Niech zasiane podczas wczorajszego spotkania intencje zakwitną w życiu każdej z nas! Dziękuję!
niedziela, 3 listopada 2013
ZAMIENIĆ LĘK NA MIŁOŚĆ
Miłość jest tym, z czym przyszliśmy na świat. Lęk jest tym, czego się nauczyliśmy. Podróż duchowa to rezygnacja lub oduczenie się lęku i z powrotem akceptacja miłości w naszych sercach. Marianne Williamson
Na samym dnie każdego problemu tkwi lęk. Nasze życie w tak wielu kwestiach, miejscach czy sytuacjach jest podszyte strachem: boimy się zrobić pierwszy krok, by nie odnieść porażki, lękamy się powiedzieć to, co myślimy, aby kogoś nie zranić, obawiamy się przyszłości w trosce o nas samych i naszych najbliższych... To jedne z naszych wielu, wielu lęków. Ile ich jeszcze jest, każdy może sam sobie odpowiedzieć. Wyuczyliśmy się ich w przeszłości, wpojono nam je w domu, szkole... Ale żyjąc tu i teraz, w tej właśnie chwili, kiedy czytasz te słowa, nie ma lęku. Liczy się tylko ta chwila. Ta sekunda. Jedna, dwie, trzy... Obserwujesz te chwile i czujesz spokój. Poczuj go całą istotą. I zapamiętaj, że bez względu na to, w czym tkwi problem, rozwiązanie jest proste: to miłość. Podarujmy ją i otwórzmy się na nią. Bo z niej wszystko powstało, dzięki niej wszystko istnieje i istnieć będzie. Dlatego dziś ogłaszam: zamieńmy lęk na miłość.
Ps. Ten tryptyk znajduje się w bardzo miłym pensjonacie w Bieszczadach, gdzie spędziłam przedostatni tydzień października. Wkrótce podzielę się wrażeniami z pobytu w otoczeniu jakże jeszcze dzikiej przyrody tamtych stron.
Na samym dnie każdego problemu tkwi lęk. Nasze życie w tak wielu kwestiach, miejscach czy sytuacjach jest podszyte strachem: boimy się zrobić pierwszy krok, by nie odnieść porażki, lękamy się powiedzieć to, co myślimy, aby kogoś nie zranić, obawiamy się przyszłości w trosce o nas samych i naszych najbliższych... To jedne z naszych wielu, wielu lęków. Ile ich jeszcze jest, każdy może sam sobie odpowiedzieć. Wyuczyliśmy się ich w przeszłości, wpojono nam je w domu, szkole... Ale żyjąc tu i teraz, w tej właśnie chwili, kiedy czytasz te słowa, nie ma lęku. Liczy się tylko ta chwila. Ta sekunda. Jedna, dwie, trzy... Obserwujesz te chwile i czujesz spokój. Poczuj go całą istotą. I zapamiętaj, że bez względu na to, w czym tkwi problem, rozwiązanie jest proste: to miłość. Podarujmy ją i otwórzmy się na nią. Bo z niej wszystko powstało, dzięki niej wszystko istnieje i istnieć będzie. Dlatego dziś ogłaszam: zamieńmy lęk na miłość.
Ps. Ten tryptyk znajduje się w bardzo miłym pensjonacie w Bieszczadach, gdzie spędziłam przedostatni tydzień października. Wkrótce podzielę się wrażeniami z pobytu w otoczeniu jakże jeszcze dzikiej przyrody tamtych stron.
środa, 2 października 2013
MIŁOŚĆ JEST ESENCJĄ
Miłość jest sednem wszystkiego. Miłość jest esencją. Miłość jest ostatecznym celem, jedynym rzeczywistym celem. Inne cele, mniej ważne, takie jak szczęście, poczucie bezpieczeństwa, sukces, władza i bogactwo, nic nie znaczą, nic nie są warte bez miłości. (...) Żyjemy dla miłości. Kiedy kochasz, życie działa jak sprawny mechanizm; kiedy nie kochasz, rozsypuje się w kawałki. Miłość jest atrakcyjna. Przyciągasz wspaniałe rzeczy, kiedy wybierasz miłość. Miłość to raj... (...) Miłość może tylko kochać. Miłość nie umie ranić. Jeśli coś rani, nie jest miłością. Rani jedynie lęk, że nie jesteśmy kochani. Rani jedynie nasz opór przed miłością. Rani jedynie nasz brak wiary w miłość. Robert Holden
Podpisuję się pod tymi słowami całym sercem, szczególnie dziś, w rocznicę mojego ślubu. I dziękuję mojej Miłości, za to, że jest... i że mogę dla Niej żyć...
Podpisuję się pod tymi słowami całym sercem, szczególnie dziś, w rocznicę mojego ślubu. I dziękuję mojej Miłości, za to, że jest... i że mogę dla Niej żyć...
wtorek, 17 września 2013
ATLAS CHMUR
Kilka dni temu obejrzałam "Atlas chmur". Ta filmowa podróż w czasie i przestrzeni opowiada o tym, że każde pojedyncze istnienie ludzkie nie jest ani końcem, ani początkiem. Nasze obecne istnienie jest powiązane z istnieniami sprzed setek lat, a to co teraz czynimy, swój efekt będzie miało w przyszłości. Poprzez narratorów "Atlasu chmur" możemy się przyjrzeć temu, jak przez meandry dziejów odmienia się los zarówno w błahym, jak i wzniosłym wymiarze. Niebawem dotrze do mnie książka Davida Mitchella i będę mogła porównać ją z adaptacją filmową... tymczasem pozostaje w głowie kilka ciekawych sentencji z filmu:
Nasze istnienia nie należą do nas. Od łona do grobu jesteśmy związani z innymi. Tymi, którzy byli i będą. Każdy zły i dobry uczynek rodzi naszą przyszłość.
Wiara, strach i miłość to siły, które trzeba rozumieć tak, jak rozumiemy teorię względności i zasadę nieoznaczoności, wyznaczające tor naszych istnień. Wczoraj moje życie zmierzało w pewnym kierunku. Dzisiaj obrało inny kurs. Wczoraj nigdy nie zrobiłbym tego, co uczyniłem dzisiaj. Te siły, które często przekształcają czasoprzestrzeń, które mogą zmienić wyobrażenia, jakie mamy o sobie samych, powstały długo przed nami i będą działać, kiedy nas już nie będzie. Nasze istnienia i wybory, jak trajektorie kwantowe, można postrzegać jedynie punktowo. Każdy punkt przecięcia, każde spotkanie, wskazuje potencjalny, nowy kierunek.
Teraz wiem, że granice między dźwiękiem a ciszą są umowne. Wszystkie granice są umowne i czekają aż ktoś je przekroczy. Można przekroczyć każdą pod warunkiem, że w głowie zaświta taki pomysł. W takich chwilach twoje bicie serca czuję tak wyraźnie, jakby to moje biło. I wiem, że oddzielenie jest złudzeniem. Moje życie przekracza ograniczenia ciała.
Istnieć oznacza być postrzeganym. Poznać siebie możemy tylko poprzez to, jak widzą nas inni. O naturze naszego nieśmiertelnego istnienia decydują nasze słowa i czyny rozłożone w czasie.
Nasze istnienia nie należą do nas. Od łona do grobu jesteśmy związani z innymi. Tymi, którzy byli i będą. Każdy zły i dobry uczynek rodzi naszą przyszłość.
Wiara, strach i miłość to siły, które trzeba rozumieć tak, jak rozumiemy teorię względności i zasadę nieoznaczoności, wyznaczające tor naszych istnień. Wczoraj moje życie zmierzało w pewnym kierunku. Dzisiaj obrało inny kurs. Wczoraj nigdy nie zrobiłbym tego, co uczyniłem dzisiaj. Te siły, które często przekształcają czasoprzestrzeń, które mogą zmienić wyobrażenia, jakie mamy o sobie samych, powstały długo przed nami i będą działać, kiedy nas już nie będzie. Nasze istnienia i wybory, jak trajektorie kwantowe, można postrzegać jedynie punktowo. Każdy punkt przecięcia, każde spotkanie, wskazuje potencjalny, nowy kierunek.
Teraz wiem, że granice między dźwiękiem a ciszą są umowne. Wszystkie granice są umowne i czekają aż ktoś je przekroczy. Można przekroczyć każdą pod warunkiem, że w głowie zaświta taki pomysł. W takich chwilach twoje bicie serca czuję tak wyraźnie, jakby to moje biło. I wiem, że oddzielenie jest złudzeniem. Moje życie przekracza ograniczenia ciała.
Istnieć oznacza być postrzeganym. Poznać siebie możemy tylko poprzez to, jak widzą nas inni. O naturze naszego nieśmiertelnego istnienia decydują nasze słowa i czyny rozłożone w czasie.
piątek, 12 lipca 2013
WARSZTATY Z GURU (5)
W ostatnim dniu warsztatów jogi zadałam naszemu guru pytanie: a co z miłością? Czy w świętych księgach hinduskich znajduje się jakaś wiedza na temat miłości? Odpowiedź była następująca: w jodze jest tylko pojęcie "lubię" lub "nie lubię", gdyż miłością można darzyć tylko Boga, to uczucie jest tylko dla Niego zarezerwowane. Dlatego żona do męża, czy mąż do żony nie mówią sobie: Kocham Cię, uważają to za puste, zbyteczne słowa i tak naprawdę mogą kochać tylko Boga. Jest to dla mnie bardzo dziwne, tym bardziej, że nauka jogi nakazuje służenie innym (pomaganie). Czyż przez to służenie innym ludziom, nie wyrażają właśnie miłości do drugiego człowieka, do bliźniego? Szanuję to, lecz ja nie wyobrażam sobie podążania ścieżką życia bez miłości... Dlatego cieszę się, że jestem już w domu, u boku mojej Miłości...
Namaste
Moje dzisiejsze Ps. brzmi tak:
"Miłość sama w sobie jest celem, nie ma w niej miejsca na ego. Gdy jesteś wolny od ego, pojawia się miłość. Dajesz wtedy, nie pytając, nie oczekując niczego w zamian. Po prostu dajesz, gdyż dawanie jest czymś pięknym, dzielisz się, bo dzielenie się jest czymś cudownym, nie ma tu transakcji. Gdy nie obowiazują żadne układy, nie ma ego, czuje się przepływ miłości... nie jesteś "zamrożony", roztapiasz się." Osho
Namaste
Moje dzisiejsze Ps. brzmi tak:
"Miłość sama w sobie jest celem, nie ma w niej miejsca na ego. Gdy jesteś wolny od ego, pojawia się miłość. Dajesz wtedy, nie pytając, nie oczekując niczego w zamian. Po prostu dajesz, gdyż dawanie jest czymś pięknym, dzielisz się, bo dzielenie się jest czymś cudownym, nie ma tu transakcji. Gdy nie obowiazują żadne układy, nie ma ego, czuje się przepływ miłości... nie jesteś "zamrożony", roztapiasz się." Osho
Subskrybuj:
Posty (Atom)







